Mam już dosyć..

Mam już dosyć siedzenia w domu.. Chcę, żeby wszystko wróciło do normalności. Dom, praca, dom, praca. Tak było dobrze. Z nudów zdążyłam wysprzątać całe mieszkanie ale znając życie mój współlokator zaraz zrobi bałagan. Wkurza mnie siedzenie w domu z tym debilem. Chociaż nie rozmawiamy ze sobą i chodzi do pracy, to jego obecność mnie wkurza, i to co robi. Nie szanuje tego, że ktoś posprzątał, robi bałagan w okół siebie i obraża się kiedy ktoś mu zwróci uwagę. Jak żyć?!
Ten mój współlokator był kiedyś moim kolegą. Jest chłopakiem mojej przyjaciółki i tak się w sumie poznaliśmy. Trzymaliśmy się wszyscy razem i było dobrze, dopóki razem nie zamieszkaliśmy.
Jestem człowiekiem takim, że mówię co mi nie pasuje i oczekuję tego od innych. Robiłam to, żeby nam wszystkim żyło się lepiej. Moja przyjaciółka też mi mówiła co jej nie pasuje (chociaż czasami byłam zła i nie chciałam przyznać jej racji ale nauczyłam się tego) i nie reagowałam darciem, za przeproszeniem, ryja i strzelaniem fochów. Teraz przestałam już mówić wprost do niego. Nie chcę mieć z nim żadnego kontaktu. Sam fakt, że siedzi w drugim pokoju mnie irytuje, bo leży cały dzień (jak ma oczywiście wolne) i nie kiwnie palcem. Niedługo przeprowadzam się wraz z przyjaciółką, bo on stwierdził, że chce mieszkać sam. Niezmiernie cieszy mnie ta informacja.
Chciałabym, żeby zerwali ze sobą. Jak ja bym się cieszyła. Ja się do nich nie wtrącam, nie mówię nic ale w głębi duszy modlę się o to. To nie jest tak, że to jest szczęśliwy związek. To nie jest tak, że tam jest ok. Gdyby traktował moją przyjaciółkę dobrze i nie wyzywał jej gdy się kłócą od szmat, dziwek i kurw, i gdyby nie groził jej, że jej zaraz przypierdoli, nie miałabym nic do ich związku. On jest strasznie toksycznym człowiekiem i potrafi wszcząć kłótnie nawet z powodu głupich zakupów spożywczych. Dramat. Ona twierdzi, że jest ok, że ją nie ruszają już takie słowa, jej nie przeszkadza już, że potrafi się do niej cały dzień nie odzywać będąc wlepionym w telefon. Po czym twierdzi, że dobrze się czuje sama, że on jest jej nie potrzebny, że nie chce z nim być. Wyraziłam oczywiście opinie na ten temat ale ona zrobi z tym co będzie chciała.
Nie mogę się doczekać chwili kiedy on zniknie z jej życia. To będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu. Musiałam to z siebie wyrzucić i dobrze mi z tym.

Komentarze